Tym razem kwiatek już lekko nadwiędnięty, bo z 26. marca, ale zasługuje na uwiecznienie.
Włodzimierz Szaranowicz, niewątpliwie przejęty zakończeniem kariery Adama Małysza, stwierdził, że nasz najlepszy skoczek "był wzruszony podczas porannego śniadania".
Czy wytrwał w tym wzruszeniu do śniadania wieczornego - tego już niestety nie wiemy.
Ile człowiek czasem musi się błędów napopełniać, tylko po to, żeby zrozumieć, że wcale nie musiał ich popełniać...
Dziś dwa źródła inspiracji:
1) wywiad z Beatą Pawlikowską, niesamowicie poruszający
2) odkrycie z pogranicza blogosfery - Kozizmy
Oba wrzucam do linków i zapraszam do korzystania.
Ile razy jest tak, że się o czymś wie, ale tak jakby się nie wiedziało. Rozum podpowiada, co dokładnie powinno się zrobić i co jest słuszne, a człowiek (w sensie, że tak konkretniej, to akurat ja) z całą świadomością popełnianej głupoty wybiera najgorsze możliwe rozwiązanie. I wie, że robi głupio i sam się zastanawia, co tak właściwie sobie wyobraża i czego się spodziewa. Nie ma pojęcia, a jednak brnie dalej.
To naprawdę zabawne uczucie, wiedzieć dokładnie jak się wszystko potoczy, jaki będzie finał i uczestniczyć w tym z nadzieją, że się jednak nie ma racji.
Ale przychodzi finał, a racja nadal na swoim miejscu.
Z moją ostatnią porażką jest trochę jak z tytułową flaszką - niby wiedziałam, że jej nie uniknę, a jednak mnie zaskoczyła. I zabolała (bo one tak już mają, że bolą).
I co? Załamać się?
Fakt, na początku mnie przygniotło. Własna głupota zawsze boli najbardziej, dlatego kusi, żeby zamknąć się w sobie i dokarmiać ból istnienia. Tylko po co?
Bez sensu. Masochizm jakoś mnie nie kręci.
"Gdybanie" też już sobie odpuściłam. Bo to jest zawsze pierwszy odruch: brnięcie w rozważania pt. "Gdybym wtedy zrobiła to i tamto, to może wszystko potoczyłoby się inaczej…". Tylko że czasu cofnąć nie da rady, a nawet jeśli, to i tak nie ma pewności, czy to drugie rozwiązanie faktycznie byłoby lepsze.
Dlatego nie żałuję, że coś się stało, albo, że mogło się stać, a się nie stało. Bo widocznie bez tego błędu który popełniłam, nie dotarłoby do mnie, co robię nie tak i wpakowałabym się w jeszcze większy błąd.
Zamiast tego, wolę spróbować wyszarpać z mojej porażki wszystko to, co może mi się przydać w przyszłości.
Są takie błędy, które trzeba popełnić, by móc coś zrozumieć, zauważyć, przewartościować i dzięki temu mieć szansę zmienić się na lepsze. Porażki rzadko biorą się z przypadku - zwykle sami mamy w nich decydujący udział. Warto zatem poznać te swoje słabości, które doprowadziły do takiego finału i docenić fakt zapoznania się z nimi. Bo o wiele łatwiej unikać nacięcia się na coś wtedy, gdy się już wie, jak to coś wygląda.
I choć ogólnie lżej wcale nie jest, to jednak na pewno trochę sensowniej.
W TVPinfo relacja z pól
grunwaldzkich, a w niej rozmowa z kobietami na temat ówczesnego ubioru. Opisana na dolnym
pasku jako: "Średniowieczna moda białogłowych".
O białogłowach
słyszałam, ale kim byli ci białogłowi?
W dzisiejszym odcinku:
O poprzewracaniu ról. O tym, że coraz więcej jest kobiet wśród mężczyzn i mężczyzn wśród kobiet. O tym, że lubię być kobietą, ale coraz rzadziej mam okazję bywać. *
"- Gdybyś Ty nie był taka dupa, to byłby z Ciebie całkiem fajny facet
- A gdybyś Ty nie była taki facet, to byłabyś całkiem fajna dupa"
/dialog Newtona z Natalią, "Baśń o ludziach stąd"/
Kiedy sobie myślę o tym, jak aktualnie wygląda kobiecość i męskość, to przychodzi mi do głowy właśnie ten cytat z filmu Sikory. Dlaczego akurat ten? Po pierwsze, pewnie dlatego, że rzadko przychodzą mi do głowy normalne cytaty. Po drugie, dlatego, że spośród wszystkich nienormalnych, które przychodzą mi do głowy, ten akurat najtrafniej oddaje rzeczywistość dzisiejszych kobiet i mężczyzn. A ta rzeczywistość wygląda tak, że wszystko jest na opak. Baby nam chłopieją, a chłopy babieją. Niby równowaga w przyrodzie jest zachowana, a mimo to, coś tu jednak nie działa tak jak powinno.
No a ja jestem z innej bajki. Nie z tej o Amazonkach ani o Piotrusiu Panie. Dlatego z niegasnącym zadziwieniem rozglądam się dookoła i patrzę na te stada wojujących feministek i niedojrzałych chłopców. Mężczyźni za cholerę nie chcą być odpowiedzialni, a kobiety tak bardzo chcą być twarde i samowystarczalne. Patrzę i nie kumam. Po co? Dlaczego? Argument, że "takie czasy" jakoś do mnie nie przemawia.
Nie to, żebym nie potrafiła być twarda i samowystarczalna. Po prostu wolę, kiedy nie muszę być facetem, a mogę pobyć sobie trochę bardziej kobietą. Bo uwielbiam nią być. Naprawdę genialna sprawa.
I tak samo mocno lubię, kiedy mężczyźni są mężczyznami. Takimi, wiecie, co to na nich można polegać i poczuć się bezpiecznie.
Także nalegam: kobitki, nie babochłopiejcie, a chłopaki, nie piotrusiowaciejcie. Bo to nijak tej cywilizacji nie wyjdzie na dobre.
________
*Powiedzmy sobie szczerze - na ten temat można by godzinami i nie da rady wyczerpać. Ale z doświadczenia wiem, że im dłużej, tym bardziej marudnie i mniej konstruktywnie. Dlatego będzie krótko, ale za to konkretnie.
**I jeszcze na deser słowniczek terminów nienajprostszych, czyli takich co to tajemniczo brzmią, a nie wszyscy wiedzą o co chodzi:
- gender
- syndrom Piotrusia Pana
|
Ja czyli N. czyli tytułowa kobieta (choć chwilami niełatwo sprostać tej funkcji) czyli autorka tego tutaj zapraszam można czytać można nawet komentować
Napisało się do tej pory (w kolejności chronologicznej, a więc bylejakiej) tutaj: wszystko razem a tu osobno: | w ramach wstępu | o szczęściach i nieszczęściach | o marzeniach | o Festiwalu Kabaretu | o kierowcach i kierownicach | o świątecznych atmosferach i woniach | o śmiechu | o podróżach kolejowych | o uczuciach i myśleniu | o Siestach | o PaCE z numerem 25 | o naiwności mojej | o muzyce i muzykowaniu | o śniegu | o współlokatorach ogólnie | o dołkach i kryzysach | o pytaniach | o ciszy | o kobiecości i męskości | o porażkach Kwiatki co to kwiatki, każdy wie takie tam różne: czasem śmieszne i absurdalne, czasem tylko absurdalne zaopatrzeniem w kwiatki zajmuje się życie ja tylko zbieram i prezentuję
Uzbierane do tej pory tutaj: wszystkie kwiatki razem a tu pojedynczo: * ekspertyza * juwenalia * zasłyszane w eterze * zaoglądane w tv * komentator sportowy w akcji |
Bywam, czytywam (ale się nie przywiązuję - dlatego żaden link nie zagości tu na dłużej) Wywiad z Beatą Pawlikowską - made by Krzysztof Ziemiec Kozizmy, czyli błyskotliwość roku Tomasz komentuje a ja czytam Tagi
|